Podróż sentymentalna trzydziestolatka
Nie ukrywam, że to co robi Krzysztof Skonieczny jest mi bliskie w bardzo konkretny, sentymentalny sposób. Za każdym razem serwuje mi podróż do moich osobistych "sweet nineties" z trzepakiem, pegazusem, kasetami vhs i zielonym ortalionem.
Może z podobnym sentymentem moi rodzice patrzą na klasyki pokazujące prozę życia PRL, tylko że o czasach państwówki i mięsa na kartki kręcić i pisać było łatwiej - temat sam się bronił, anegdoty same wymyślały.
Czasy dzieciństwa i dojrzewania dzisiejszych trzydziestolatków to - umówmy się - trochę nuda.
Bywały lokalne dramaty, ale generalizując to życie sprowadzało się do tego, że starzy harowali, żeby się dorobić a dzieci poszukiwały swojej tożsamości gdzieś pomiędzy poczciwym Misiem Uszatkiem a reklamą mentosów po dobranocce.
"zepsuta warszawka" - burzy się hejterstwo - "nowobogaccy, oderwani od rzeczywistości frajerzy". Trochę tak, ale tym bardziej Skoniecznemu - obnażającemu stołeczne przywary - powinni przybijać piątkę. W Hardkor Disko i w innych swoich projektach maluje obrazy obrazem, słowa są tylko dodatkiem - groteska miesza się z realizmem.
Wychodzisz z kina z niedosytem, ochotą na więcej, refleksją na dłużej.
